Forum www.84psp.fora.pl Strona Główna www.84psp.fora.pl
Oficjalne forum Stowarzyszenia GRH 84 Pułku Strzelców Poleskich
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.84psp.fora.pl Strona Główna -> Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Wto 19:29, 28 Sty 2014    Temat postu: Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni

Gmeram pamięcią w głowie i trudno mi dopasować jakiś film o wrześniu 1939 roku z Bełchatowem w tle. Akcja jedynego który mi się kojarzy filmu dzieje się w okolicach Kamieńska, to film: "Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni".
[link widoczny dla zalogowanych]
Autorem scenariusza jest syn (wtedy) ppłk Józefa Mularczyka - Andrzej.
Tutaj można co nieco poczytać o tej akcji, jest też nawiązanie do filmu:
[link widoczny dla zalogowanych]

Obecnie film choć bardzo zapomniany jest dostępny online do oglądania w internecie.
Z ciekawostek: film jest czarno-biały, ale sceny w września 1939 roku są w nim kolorowe Very Happy
Fajny pomysł na to by zasugerować (lub pokazać) że kilka tygodni z życia zapada człowiekowi w pamięci na całe życie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:50, 28 Sty 2014    Temat postu:

Piękna karta historii wojskowości polskiej.
Ostatnim etapem walk Wołyńskiej BK z elementami XVI KA. był wypad pododdziałów brygady przeprowadzony w nocy z 3 na 4 września.
Wieczorem 3 września płk Julian Filipowicz otrzymał rozkaz przejścia jako odwód do rejonu Głupice–Drużbice oraz przeprowadzenia wypadu na rozpoznaną w rejonie Kamieńska broń pancerną nieprzyjaciela (Załoga por. Alfonsa Nowaka z 32 Eskadry Rozpoznawczej ustaliła, że niemiecka jednostka pancerna kieruje się dwoma drogami z Radomska na Kamieńsk oraz z Radomska na Przedbórz).
Dowódca brygady postanowił wykonać dwa wypady: dwóch szwadronów 12 puł z 11 batalionem strzelców do Rozprzy i 2 psk do Kamieńska. Pierwszy oddział natknął się jedynie na drobne patrole nieprzyjaciela i po wymianie ognia wycofał się do rejonu Bełchatowa.
Pełnym sukcesem zakończył się natomiast wypad zorganizowany przez 2 psk. Do udziału w nim dowódca pułku wybrał po 12 ochotników z każdego szwadronu, pod dowództwem oficera (W relacjach pojawiają się różne liczby wystawianych przez poszczególne szwadrony ochotników. Nieznany autor relacji pt. Wypad nocny jednego z pułków Wołyńskiej Bry-gady Kawalerii na m. Kamieńsk, [w:] „Żołnierz Polski w Kampanii Wrześniowej” 1940, nr 7; podaje informacje następującej treści: [...] Około godz. 22.00 dowódca pułku we-zwał dowódców szwadronów na odprawę i zakomunikował, że dowódca brygady polecił wykonać napad na m. Kamieńsk z zadaniem przetrzebienia znajdujących się tam oddziałów nieprzyjaciela i ewentualnego wzięcia języka. W związku z tym dowódca pułku zarządził, że każdy szwadron daje 20 ochotników pod dowództwem oficera: wypad prowadzi zastępca dowódcy pułku […], T. Gierasiński natomiast podaje, że: […] Dcą wypadu jest mjr Łączyński, zca dcy Pułku, z pocztem oraz po 10 szeregowych z każdego szwadronu liniowego oraz szwadronu km pod dowództwem młodszych oficerów z silną obsadą podoficerską, razem ponad 60 ludzi […], [w:] Wypad nocny 2 pułku strzelców konnych na Kamieńsk 3 IX 1939 r, „Przegląd Kawalerii i Broni Pancernej” 1971, nr 62, s. 485). W sumie w akcji wzięło udział około 60 strzelców uzbrojonych w karabiny (bez amunicji), bagnety, granaty, butelki z benzyną i broń krótką. Dowództwo objął mjr Włodzimierz Łączyński. Znakami rozpoznawczymi oddziału wypadowego były białe chusteczki na lewym rękawie oraz trudne do wymówienia poprzez Niemców hasło „Maciuś”. Kierunek wycofania oddziału miał sygnalizować osobiście ppłk J. Mularczyk za pomocą rakiet białego koloru wystrzeliwanych z linii placówek (Sprzeczności pozostają również w sprawie sygnału do wycofania się oddziału. J. Sobieszczański podaje informacje następującej treści: […] Wycofanie równocześnie z zieloną rakietą. Gdyby rakietnice zawiodły, wycofanie na okrzyk „Władek”. Łatwo zapamiętać, bo to imię pana pułkownika. Okrzyk ten też służy jako znak wzajemnego rozpoznania w ciemnościach czy zamieszaniu […], [w:] Gwiazda dróg. 2 P.S.K. w akcji nocnej na Kamieńsk, „Przegląd Kawalerii i Broni Pancernej” 1977, nr 87, s. 668).
Odprawa oficerów odbyła się o godzinie 22.00 w miejscowości Ozga w jednej z kwater 2 szwadronu. Ppłk J. Mularczyk wyznaczył grupie wypadowej następujące zadania : […] Położenie – zagaił pułkownik – oddział wyłoniony z pułku, w m. Ozga. Nieprzyjaciel rozpoznany w m. Kamieńsk. Broń pancerna w sile kilkudziesięciu czołgów. Zadania: wypadem nocnym uderzyć na m. Kamieńsk, zniszczyć możliwie jak najwięcej sprzętu i sił żywych nieprzyjaciela. Wykonanie: odmarsz w czterech grupach, liczących około dwudziestu ludzi, każda pod dowództwem oficera. Mjr Łączyński dowódcą całości. Otrzymuje przydzielonego oficera z drugiego szwadronu, w poczcie dwóch podoficerów z rakietnicami. Tu zostaje drugi szwadron jako ubezpieczenie. Otrzyma specjalne rozkazy. Uderzy w razie potrzeby […].
– oddział – podjął major – od razu dzieląc się na grupy, wychodzi o godzinie 23 w największej ciszy. Ubezpieczenie szperaczami od czoła. Przez mostek kolumienkami, potem dwiema równoległymi grupami. Por. Ciesiul jako topograf ma za zadanie doprowadzić oddział terenem na miejsce przeznaczenia. […] Napotkane ubezpieczenia niemieckie jak najszybciej wyminąć, patrole przepuścić. W razie ostrzelania odskoczyć i paść. Nie wdawać się w walkę bez konieczności. Mieć na uwadze ogólne zadanie: zaskoczenie nieprzyjaciela na postoju w Kamieńsku. Zniszczenie czołgów tu – pokazał palcem na gwiazdę szos – jest celem, a nie walka w polu […] .
Tak przygotowany oddział przybył konno na południowo–wschodni skraj Kamieńska, po czym spieszył się i dwoma grupami ruszył do miasteczka .
W celu dalszego przebiegu akcji powołam się na relację por. Tadeusza Gierasińskiego . […] Zaskoczenie okazało się kompletne. Niemcy spali po stodołach, a cały sprzęt pancerny był na podwórkach. Zaczął się sądny dzień a właściwie noc! Z palących się stodół wyskakiwali niemieccy żołnierze, trzymając w jednej ręce karabin, a w drugiej opadające portki i tu spotykały ich bagnety strzelców konnych. Rozlegały się tylko okrzyki po Niemiecku „Mein Gott!” i po polsku „Masz szwabie!”. Niemcy, którym udało się ominąć bagnet, uciekali do czołgów, szukając w ich wnętrzu ratunku, ale przeważnie zatrzaskiwali pokrywy razem z polskim granatem i ginęli w swoich żelaznych trumnach. Inni szukali ratunku w ucieczce w pole, lecz tu czuwali oficerowie i podoficerowie, którzy z Visów strzelali do uciekinierów, przeważnie z dobrym skutkiem. Por. Witek Lorenc przyklęknął na jedno kolano i poprawiając okulary na nosie raz po raz wali ze swego Visa do uciekającej sylwetki, a do strzelców krzyczy, aby brać jeńca. W pewnym momencie wyłania się z ciemności dziwna grupa: dwóch strzelców taszczy za ręce Niemca, trzeci popycha go bagnetem w plecy i tak prowadzą upragnionego jeńca. Meldują Lorenzowi, że jest jeniec, ale okazuje się, że nie na długo, bo Niemiec dał zadźgać się bagnetem, a do niewoli nie poszedł. W zagrodzie, gdzie urzędował ppor. Lorenz, nic już do zniszczenia nie było, ale paląca się stodoła oświetliła kuchnię polową i z braku innego obiektu, któryś otwiera pokrywę i wrzuca w nią granat. Takie i podobne sceny rozgrywają się w całym Kamieńsku.
Zaczyna być zupełnie jasno od palących się stodół i sprzętu pancernego. Słychać coraz więcej głosów i komend niemieckich, zaczynają odzywać się strzały karabinowe i z pistoletów automatycznych, co było dla nas oznaką, że Niemcy opamiętali się i właściwie robota nasza jest już ukończona. W tym momencie ukazują się białe rakiety, strzelane przez ppłk. Mularczyka, wskazujące kierunek, na który należy się wycofać. Całe bractwo, ile kto miał sił w nogach, runęło w kierunku rakiet i jeszcze po drodze przeszło od tyłu po placówkach niemieckich
[…].
Oderwanie się od nieprzyjaciela nastąpiło bez większych trudności i grupa wypadowa nad ranem 4 września dołączyła do sił głównych brygady znajdujących się w rejonie Głupice–Drużbice. W trakcie walki zniszczono lub uszkodzono około trzydzieści czołgów i szesnaście samochodów przy stratach własnych wynoszących pięciu rannych i jeden zaginiony. Kwestia strat niemieckich jest dość dyskusyjna.

Ciekawy opis przebiegu akcji na Kamieńsk ukazany został dzięki wydanej przed laty korespondencji ppłk. J. Mularczyka. Czytamy w niej: […] Opowiada ojciec [ppłk J. Mularczyk]: - Kiedy otrzymałem rozkaz uderzenia nocą na Kamieńsk i zdobycia języka, podjąłem decyzję: działać niewielkim oddziałem, silnie obsadzonym kadrą, liczyć na zaskoczenie, działać nie ogniem, lecz białą bronią i granatami. Z każdego szwadronu po 10 ludzi na ochotnika …
Kostarski
[ ppor. Tomasz Kostarski dowódca 1 plutonu ckm]: - Byliśmy po trzech dniach ciężkich walk, straty, cofanie się, a jednak ludzie dali się pociągnąć.
Gajewski
[por. Józef Ostoja – Gajewski, dowódca plutonu ppanc.]: - Ja byłem z czwartym szwadronem wysuniętym do przodu w stronę Kamieńska. Tam była pod-stawa wyjściowa wypadu.
Ojciec: - Tam odbyła się odprawa: odebrać amunicję, rozdać po 4 – 5 granatów, butelki z benzyną, pakuły. Ustalono drogi dojścia i wycofania się grupy, sygnały rakietowe i hasło nie do wymówienia dla Niemców: „Maciuś”. Oddział wyruszył pod dowództwem majora Łączyńskiego. Noc była księżycowa. Każda minuta oczekiwania była wiekiem.
Gajewski: - Szedłem przodem. Po godzinie księżyc się skrył. Bez ostróg i przez te białe chustki na rękawach byliśmy jak duchy. Widłami braliśmy mijane wsie, psy nawet nie szczekają. Teren zjeżdżony czołgami …
Ojciec: - Cisza. Ciągle cisza. Już po północy, powrót wyznaczony był na drugą …
Gajewski: - Nagle zza płotka wyskakuje ktoś tuż pod bokiem szefa szwadronu: „Hande Hoch!”, ten krzyczy: „O Matko Boska!” – reszta w śmiech. To był umówiony między żołnierzami dowcip, ten podoficer był nie lubiany. Napięcie spadło, nie ma nieprzyjaciela. Osiedle przed nami ciche, chcemy wracać, nagle pada „Halt!” i strzał.
Ojciec: - Słyszę daleki strzał. Nasi mieli rozładowaną broń. Więc Niemcy! Ale ta cisza potem? Czekamy: echo granatów, a potem łuna podniosła się na całe niebo …
Gajewski: - Podchorąży Suchodolski rzuca granat, niektórzy ochotnicy szarpnęli się do tyłu, ale inni ich pociągnęli do przodu, wpadli do stodół, granaty, benzyna na czołgi, bagnety, krzyki, strzały. W gęstej ciemności tylko stękanie, jak przy ciężkiej pracy i co chwila: Maciuś! Maciuś! – Żeby swój nie rozpruł swego … Kiedy na drugi dzień żona wójta dała nalewki na wiśniowym soku, wyrzygałem się. Przez ten kolor …
Ojciec: - Już świt, nikogo nie widać. Jest! Biegnie, buty niesie w ręku, uwierały go, prze-strzeloną ma klatkę piersiową, nie chce wypuścić karabinu. Od drugiego też nic nie można się dowiedzieć, spieniony powtarza w kółko: „Aleśmy im dali! Aleśmy im …” Oddział ściekał prawie przez pół godziny. Brakowało pięciu, dla nich pozostawiłem koniowodnych z podoficerem, pułk miał forsowny marsz do miejsca zgrupowania brygady
[…]; A. Mularczyk, Co się komu śni, Warszawa 1968, s. 112 – 113.

Relacje przedstawiane przez uczestników wypadu różnią się jedynie drobnymi szczegółami. Tak nocną akcję przedstawił nieznany oficer 2 psk, [w:] Wypad nocny jednego z pułków Wołyńskiej Brygady Kawalerii na m. Kamieńsk, „Żołnierz Polski w Kampanii Wrześniowej” 1940, nr 7: (opis łudząco podobny do opisu Gierasińskiego!)[…] Około godz. 24 oddział, złożony z ochotników z białymi opaskami na rękawach (dla wzajemnego rozpoznania się), przy sprzyjającej nocy rozpłynął się w kierunku znienawidzonego wroga.
Do Kamieńska oddział dostał się bez wypadków. Kamieńsk jak wymarły, trochę gruzu, ruin i pożary. Oddział dochodzi do północnej jego części, słychać głosy mowy niemieckiej, a więc są tam… rozmawiają ronty nocne, jedna z grup podkrada się cicho… trochę szamotaniny - jęk i cisza. Podwórko, na nim czołgi, samochody, ciągniki, tabor zmotoryzowany - w głębi stodoła. Jedna grupa zostaje przy sprzęcie, druga skrada się do stodoły, wyjścia zostają obsadzone. Jeden z dowódców grup rzuca granat do stodoły, błysk, huk, stodoła staje w płomieniach, ze stodoły zaczynają wyskakiwać rozespani żołnierze niemieccy, którzy wpadają na ostrza bagnetów czekających ochotników. Rozlegają się tylko detonacje granatów i od czasu do czasu słowa „Polski ci się zachciało …masz!”. Każdym takim słowom towarzyszył jęk lub wykrzyknik – „Mein Gott… Meine muter!”…
W między czasie, zaskoczeni trochę ochłonęli, toteż zaczęły rozlegać się strzały. Jednemu z Niemców udało wydostać się z kręgu otaczających żołnierzy i zaczął uciekać w kierunku czołgów stojących na dworze, ale już za nim pogonił jeden z żołnierzy z granatem w ręku. Niemiec dopadł czołgu, otworzył drzwi i chciał się w nim schronić, lecz razem z nim wleciał do czołgu granat goniącego go żołnierza – wybuch granatu i czołg staje w płomieniach.
W tym samym czasie grupa, która została przy sprzęcie, działa przy pomocy butelek z benzyną: robota jest dobra, zabrakło do niszczenia, ale jeszcze jest kuchnia z przygotowaną strawą na rano. Jeden granat do kotła i kuchnia też jest do niczego. Naokoło widać tylko pożary i słychać huk granatów, dowód, że inne grupy też dobrze trafiły. W tem zabłysła rakieta zielona, znak do odwrotu
[…].


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Poltan dnia Wto 21:08, 28 Sty 2014, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:00, 28 Sty 2014    Temat postu:

P.s. Variag dzięki za przypomnienie tematu. Ostatnio w natłoku obowiązków coraz rzadziej mam okazję pobawić się zagadnieniami kiedyś bliskimi sercu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:51, 28 Sty 2014    Temat postu:

Jak zeznał 29 września 1945 roku wójt Gminy Kamieńsk Stanisław Sowiński - 4 września w Kamieńsku [...] pierwsze czołówki wojska frontowego niemieckiego ... częściowo rozstrzelały, a częściowo systemem stosowanym w rzeźni wymordowali kolbami około 30 Polaków zagarniętych na terenie Kamieńska. 15 ofiar zidentyfikowano. Byli to: Konstanty Kopcik (68 lat), Andrzej Masiarek (52 lata), Masiarek (30 lat), Stanisław Maniecki (46 lat), Stefan Maniecki (42 lata), Antoni Maniecki (72 lata), Jan Sikorski (45 lat), Józef Sikorski (70 lat), Józef Sowiński (56 lat), Józef Staniszewski (62 lata), Ignacy Strzelecki (60 lat), Jan Turlejski (56 lat), Józef Turlejski (60 lat), Mieczysław Turlejski (35 lat), Wawrzyniec Waramkowski (68 lat) [...]. Zidentyfikowane zwłoki rodziny pochowały na cmentarzu w Kamieńsku w grobach pojedynczych. Pozostałe ciała złożono w "bratniej mogile".

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Poltan dnia Wto 22:54, 28 Sty 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Wto 23:49, 28 Sty 2014    Temat postu:

Znalazłem post na forum [link widoczny dla zalogowanych] dotyczacy tematu i pozwolę go sobie zacytować.
Cytat:

Cytat:

Jeżeli chodzi o straty polskie, miałem dawno temu taką wycinkę, chyba z Przekroju. Był tylko jeden zaginiony - podchorąży Suchorzewski chyba, który uciekał inną drogą i nie trafił już do strzelców konnych.

Z tymi stratami strzelców konnych jest prawdę mówiąc coś dziwnego.
Jak byłem ostatnio na cmentarzu wraz z rodziną to ciotka pokazała mi grób polskich żołnierzy poległych we Wrześniu. Zostali ekshumowani z pola, gdzie byli zakopani pod kapliczką. Mieli zginąć w strzelaninie w jakiejś stodole. Później okoliczni chłopi pochowali ich niedaleko rzeczonej kapliczki. Moja ciotka z początku pokłóciła się z dziadkiem o ich początkową liczebność (podobno miało być ich tylko trzech. Była szczerze zdziwiona czwartym nazwiskiem)

Spisałem ich dane osobowe, tak, jak zostały zapisane na grobie:
+Bohdan Łuczyński ur. 1914 w Warszawie, poległ 3 IX 1939 [tylko tutaj nie zostal podany stopień wojskowy, ale za to jako jedyny ma podaną datę urodzenia]
+kapral Józef Nepka ur. w Łodzi poległ 3 IX 1939
+sierżant Adam Kurdyłowicz poległ 4 IX 1939
+plutonowy Tomasz Suchodolski poległ 4 IX 1939 [to na pewno jeden z zaginonych braci]

To w temacie wrześniowych strat w Kamieńsku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:32, 29 Sty 2014    Temat postu:

Tak, znam temat tylko wymieniony w Przekroju zaginiony odnalazł się po latach.
Jeśli idzie o pochówki cytowane przez osobę cywilną to nie koniecznie muszą to być strzelcy z 2 psk. Trochę rozbitego wojska przewijało się tamtymi drogami. Trochę z innej beczki, ale grób dla mjr. Rosińskiego kopali w Klukach dwaj żołnierze z ON. Oczywiście jest to nijaki argument, ale pokazuje, kogo można było spotkać na ówczesnych drogach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bjar_1




Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 207
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Banditenkreis

PostWysłany: Śro 12:38, 29 Sty 2014    Temat postu:

Poza tematem (choć dotyczy Kamieńska) - może kol. Variag słyszał o cmentarzu pierwszowojennym w Kamieńsku?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bjar_1




Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 207
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Banditenkreis

PostWysłany: Śro 12:44, 29 Sty 2014    Temat postu:

+Bohdan Łuczyński ur. 1914 w Warszawie, poległ 3 IX 1939 [tylko tutaj nie zostal podany stopień wojskowy, ale za to jako jedyny ma podaną datę urodzenia] - plutonowy, poległ 4 września, 2 psk

+plutonowy Tomasz Suchodolski poległ 4 IX 1939 - 2 psk

wg. [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:35, 29 Sty 2014    Temat postu:

No tak, ale na jakiej podstawie określili, że byli z 2 psk? Jak widzę sposoby określania przynależności żołnierzy na przykładzie lokalnych cmentarzy to są "dziwne". Na cóż trzeba by było poszperać w archiwum. Tak jak w przypadku cmentarza I wojennego w Kamieńsku, ja mam jego plan, a nie potrafię umiejscowić go w terenie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bjar_1




Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 207
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Banditenkreis

PostWysłany: Śro 17:15, 29 Sty 2014    Temat postu:

Co do przypisania ich do 2 psk to fakt, zapewne było tak, że ktoś zadziałał automatycznie: Kamieńsk = 2 psk.
Co do cmentarza z I wojny, to własnie pytam w związku z Twoim planem Łukasz... Cool


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Śro 21:08, 29 Sty 2014    Temat postu:

bjar_1 napisał:
Poza tematem (choć dotyczy Kamieńska) - może kol. Variag słyszał o cmentarzu pierwszowojennym w Kamieńsku?

Niestety nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Nie 21:08, 01 Cze 2014    Temat postu:

Niejako z braku innych zajęć obejrzałem sobie znowu ten film, czego wcale nie żałuję.
Jest tam mały lapsus, wachmistrz Misztal grany przez Wacława Kowalskiego zaprezentował dziennikarzowi mundur kaprala. Rola trzeba przyznać jednak świetnie zagrana, z dużą dawką humoru.
Ale najbardziej podoba mi się postać starszego wachmistrza Ligęzy. Ech, łozy w konkursie ciął dziarsko, może to dla tego że "konie łaziły za nim jak psy"?
Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.84psp.fora.pl Strona Główna -> Ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin