Forum www.84psp.fora.pl Strona Główna www.84psp.fora.pl
Oficjalne forum Stowarzyszenia GRH 84 Pułku Strzelców Poleskich
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Cmentarz parafialny w Drużbicach

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.84psp.fora.pl Strona Główna -> Miejsca pamięci w regionie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Nie 17:32, 26 Sty 2014    Temat postu: Cmentarz parafialny w Drużbicach

Na cmentarzu parafialnym w Drużbicach z września 1939 roku są cztery pochówki. Załoga zestrzelonego 4 września nad Patokiem koło Głupic samolotu PZL-37 "Łoś" z 212 Eskadry Bombowej :
ppor. Mieczysław Bykowski
kpr. Lucjan Zimmermman
kpr. Marian Gargol (na pomniku jest błędne nazwisko "Gorgol")
oraz poległy w trakcie wycofywania się konnego oddziału drogą na Pabianice 4 września "ułan" kpr. Stanisław Jędrych.
Pilot "Łosia" kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek choć ranny uratował się skacząc na spadochronie, odwieziono go furmanka w kierunku Pabianic. Ciało ppor Bykowskiego odnaleziono na torfowisku dopiero po roku i złożono do wspólnej mogiły.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:39, 27 Sty 2014    Temat postu:

W Muzeum regionalnym w Bełchatowie znajduje się sala archeologiczna z panelem poświęconym lotnikom 212. Eskadry Bombowej z wydobytymi na Patoku szczątkami zestrzelonego „Łosia”.
Samolot ppor. obs. Mieczysława Bykowskiego upadł na łąkach w rejonie wsi Patok, (ok. 15 km na północ od Bełchatowa), koło Drużbic i wpadł do urobiska po torfie. Samolot płonął. Z załogi uratował życie tylko jeden lotnik (kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek), który wyskoczył na spadochronie i do którego z niemieckiego samolotu Me-109 oddano serię z karabinu maszynowego (rannego zabrało wojsko polskie do Chynowa, Łodzi, a następnie przetransportowano Go do Wilna). Pozostali trzej lotnicy zginęli na miejscu w wypadku. Zostali pochowani na cmentarzu w Drużbicach. Dwóch tych, co zginęli znaleziono natychmiast, a jeden został przygnieciony samolotem (ppor. obs. Mieczysław Bykowski) i dopiero wiosną 1940 r. jak stan wód obniżył się, przypadkowo zauważono rękę ludzką wystającą spod samolotu. Lotnika wydobyto, po wydobyciu wyglądał jakby zmarł wczoraj, tak dobrze ciało było zakonserwowane (zabalsamowane) przez znajdujący się tam torf (borowinę), dopiero po kontakcie z powietrzem (tlenem), zrobiło się ciemne. Pełny skład załogi: ppor. obs. Mieczysław Bykowski, kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek, kpr. strzelcy Marian Gargol i Lucjan Zimmerman. Samolot PZL P.37 B Łoś numer boczny 72.91.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:49, 27 Sty 2014    Temat postu:

Nie jestem żadnym znawcą tej tematyki, ale z literatury ogólnej zrobiłem dla zainteresowanych kilka wypisów:

WZMIANKA O 12 EKADRZE
12 eskadra bombowa była kontynuatorką 212 eskadry bombowej 1 Pułku Lotniczego w Warszawie. Wraz z przedwojenną mobilizacją polskiego lotnictwa zmieniono jej numer na 12 i wcielono wraz z 11 Eskadrą Bombową (dawną 211 eskadrą) z którą tworzyły X Dywizjon Bombowy (przedwojenny 210 Dywizjon Bombowy) do Brygady Bombowej, w składzie której walczyła we wrześniu 1939 roku. W czasie wojny obronnej dowodził nią kpt. pil. Stanisław Taras-Wołkowiński. 12 Eskadra Bombowa do czasu ewakuacji do Rumuni 17 września wykonała 21 lotów bojowych głownie prowadząc rozpoznanie i bombardowanie nieprzyjacielskich wojsk naziemnych. Poniosła przy tym ciężkie straty przekraczające 100% stanu samolotów z 1 września. Do 9 posiadanych wtedy samolotów jako uzupełnienie 12 eskadra otrzymała kolejne 4, jednak z liczby tej do 17 września ocalały jedynie 3 maszyny. W walkach we wrześniu 1939 roku spośród żołnierzy 12 eskadry zginęło 11 lotników, 5 odniosło rany, a kolejnych 4 uznano za zaginionych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:02, 27 Sty 2014    Temat postu:

WZMIANKA O LOCIE W KTÓRYM ZESTRZELONO ŁOSIA
4 września po południu z lotniska Kuciny koło Aleksandrowa Łódzkiego, na którym stacjonowała 12 eskadra bombowa wystartowały 3 PZL P.37 Łoś, aby przeprowadzić bombardowanie nieprzyjacielskich kolumn zmotoryzowanych w rejonie Częstochowa-Radomsko (16 KA). Był to element większego nalotu przeprowadzonego siłami X Dywizjonu Bombowego. Niestety podczas lotu polskie samoloty zostały przechwycone przez niemieckie myśliwce z 1./ZG 2. Atak 7 (8?) BF-109 D zakończył się dla polskiej strony stratą 4 P.37 (jeden należał do innego klucza 12 eskadry). Pierwszy Łoś musiał lądować przymusowo w wyniku odniesionych uszkodzeń. ppor. obs. Kazimierz Dzik i ppor. pil. Feliks Mazak zostali ranni i pozostali w samolocie, natomiast dwaj strzelcy kpr. Aleksander Danielak i kpr. Konstanty Gołębiowski ratowali się skacząc ze spadochronem. W drugim Łosiu zginęła cała załoga w składzie por. obs. Kazimierz Żukowski, pil. sierż. Józef Siwik, kpr. strz. Aleksander Stępnowski i kpr. strz. Władysław Kramarczyk. W trzecim Łosiu zginęli por. obs. Mieczysław Bykowski, kpr .strz. Marian Gargol i kpr. strz. Lucjan Zimmerman. Skacząc ze spadochronem uratował się pilot kpr. Kazimierz Kaczmarek. Z drugiego klucza zestrzelona została natomiast jedna załoga. Od ognia niemieckiego myśliwca zginął kpr. strzelec Władysław Wojdat, a ratujący się skokiem ze spadochronem por. obs. Jan Kazimierz Lekszycki zahaczył spadochronem o usterzenie i również zginął. Pilot pchor. Michał Ostrowski zdołał posadzić ciężko uszkodzony samolot na ziemie wraz ze strzelcem kpr. Stanisławem Wrzeszczem. Niemieckimi pilotami którzy zestrzelili polskie bombowce byli najprawdopodobniej Olt. Waldemar von Roon, Uffz. Hans Katzmann i Uffz. Georg Schuch z 1./ZG 2.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Poltan dnia Pon 15:03, 27 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:11, 27 Sty 2014    Temat postu:

RELACJA FELIKSA MAZAKA (zmienił nazwisko na Żarnowski)
Wkrótce po starcie samoloty III plutonu zostały na wysokości Pabianic zaatakowane przez eskadrę samolotów myśliwskich Me-109 w składzie 7 (8?) samolotów. W wyniku niespodziewanego ataku z tyłu i z góry od słońca, w samolocie prowadzącym został przypuszczalnie zabity strzelec górny, w samolocie lewym ranny pilot, a w samolocie prawym zapalony lewy silnik. W drugim ataku prowadzący samolot por. Żukowskiego został z bardzo małej odległości z tyłu ostrzelany i zapalony (trafienia w zbiornik główny w kadłubie) Dymiący samolot zwalił się na ziemię w miejscowości Ślądkowice (pojawia się nazwa Ślazkowice) koło Pabianic. Cała załoga z tego samolotu zginęła i została później pochowana na cmentarzu w Dłutowie koło Pabianic. Lewy samolot ppor. Bykowskiego przeleciał jeszcze około 10 km i po wyskoczeniu pilota kpr. Kaczmarka wbił się w bagno Patok koło Drużbic. Rannego i nieprzytomnego pilota odstawiono do szpitala w Łodzi; zwłoki obu strzelców pochowano na drugi dzień na cmentarzu w Drużbicach, a zwłoki obserwatora pochowano na tym samym cmentarzu dopiero wiosną 1940 roku , po ich wyciągnięciu z bagna. Prawy samolot zespołu, z płonącym silnikiem i stale rosnącym przechyłem na lewe skrzydło, utrzymywał się w powietrzu, co umożliwiło wyskoczenie ze spadochronem obu strzelców i wyrzucenie bomb. Następnie samolot wylądował przymusowo w lesie koło stawu rybnego w Dłutowie. Poparzonych obserwatora ppor. Dzika i pilota pchor. Mazaka znajdujący się w lesie mieszkańcy Dłutowa przywieźli do apteki, a następnie do szpitala w Pabianicach, skąd kolejno byli przewożeni do szpitali łódzkiego, warszawskiego, Brześcia nad Bugiem, a w końcu do wojskowego szpitala w Wilnie.
D. Bernard, B. Baraniwski, J.B. Cynk, A. Glass, T. Kopański, PZL.37 Łoś, Gdańsk 2006, s.129-130


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Pon 17:44, 27 Sty 2014    Temat postu:

"Łosie" okazały się we wrześniu 1939 roku mało przydatne do zadań do których je skierowano, łatwe do zestrzelenia, słabo uzbrojone, nieopancerzone, przenoszące bojowo niezbyt duży (zazwyczaj poniżej tony) ładunek bomb.

Walkę Łosia z jednym lub z dwoma samolotami widział i opowiadał mi o niej mój dziadek. Był też przy przypadkowym odkryciu zwłok ppor Bykowskiego rok później. Było to torfowisko czynne przez całą wojnę, miejscowa ludność pozyskiwała tam torf na opał.

Na cmentarzu parafialnym pochowano poległych w okolicy Drużbic żołnierzy RKKA. Zostali później po wojnie ekshumowani i złożono ich ciała chyba na cmentarzu w Piotrkowie Trybunalskim.
Zabici w wyniku styczniowej ofensywy Niemcy i Własowcy pochowani zostali w lesie (wtedy był to nieużytek, potem został zalesiony) za wsią i chyba do tej pory tam spoczywają. Że byli tam Własowcy to pewne, dzień po zajęciu Drużbic urządzono sąd polowy i rozstrzelano wziętych do niewoli na pobliskiej łące. Świadkami tego byli mieszkańcy wsi, w tym i moi dziadkowie. Z opowieści dziadka wiem że doszło do samosądu jednego z wyższych sowieckich oficerów nad jeńcami niemieckimi, podobno w odwecie za śmierć syna (młodego oficera) gdzieś w okolicach Dłutowa lub Wadlewa.
Zastrzelił w odwecie z kolumny jeńców kilku przypadkowych żołnierzy. Cóż, prawa wojny są okrutne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez variag dnia Pon 17:47, 27 Sty 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:28, 27 Sty 2014    Temat postu:

I tak, że w ogóle zorganizowali jakiś sąd.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:09, 28 Sty 2014    Temat postu:

RELACJA LOTNIKA NIEMIECKIEGO Uffz. George Schuch I./ZG 2 (plutonowy z 1 dywizjonu 2 pułku ciężkich myśliwców) z dużym prawdopodobieństwem dotyczy Łosia z Patoku. Dowódca eskadry Olt. Waldemar von Roon zestrzelił bombowca, z którego uratowało się 2 polskich lotników. Uffz. Hans Katzmann zestrzelił kolejne 2 Łosie. Z jednego z nich miało wyskoczyć ze spadochronem 3 polskich lotników, jeden z nich uderzył w statecznik i zginął. Uffz. Georg Schuch ścigał ostatniego, czwartego Łosia, jak podawał:

Czy powinniśmy wierzyć własnym oczom? Zachwycające! Z przodu pojawiły się cztery brunatne maszyny, brunatne jak te na ziemi, a więc kolejne polskie bombowce. Natychmiast jeszcze raz do ataku. Porucznik podciąga maszynę do góry. Stłumionym głosem, drżącym z napięcia wydał rozkaz i skierował pędem eskadrę na nowego przeciwnika. Polacy strzelali. Smugi świetlnych serii wytryskiwały w stronę atakujących. Porucznik, który mknął na czele swojej eskadry, nie zwracał na to uwagi. Myśliwska gorączka rozpaliła się w nim ponownie. Napięte mięśnie, jasne zmysły, skulony przy drążku sterowym, gotów do skoku mruczał do siebie: "Odczekać, nie strzelać zbyt wcześnie, najpierw zbliżyć się." Najbliższa brunatna maszyna stawała się coraz większa w celowniku. Polski strzelec ogonowy strzelał jak opętany. [...] Odległość zmniejsza się do 100 metrów, do 50 metrów. - Uważać na silnik! Z karabinów maszynowych i 2-centymetrowych działek błysnęły serie pocisków. Pierwsze smugi świetlnych pocisków zagłębiły się w osłonę silnika nieprzyjacielskiej maszyny. Po chwili z miejsca, gdzie znajdował się silnik polskiego samolotu, wyskoczyła kula ognia i jak kulisty piorun przetoczył się wzdłuż osłony zmieniając się w płonącą kitę. Samolot stanął na głowie , dwóch członków załogi wyskoczyło z niego. Gładko otworzyły się ich białe spadochrony. Porucznik nie miał jednak czasu na dokładne zaobserwowanie miejsca, gdzie rozbił się samolot, ponieważ przed sobą miał już następnego przeciwnika; jego boczny w tym czasie siedział na karku trzeciego [...] Drugi i trzeci Polak też zostali zestrzeleni w mgnieniu oka. Czwarty spróbował umknąć swoją ociężałą maszyną bombową w chmury. Skręcał i wykonywał uniki jak ścigany zając. Niemieccy myśliwce nie dali mu odetchnąć. Lewy silnik polskiej maszyny zajął się ogniem. Wykonując pętle jej pilot próbował ukryć się w wielkiej chmurze. Brunatna maszyna zniknęła we mgle i przez moment podobna była do ciemnej kreski. Potem z chmur wypadł czarny punkt, otworzył się spadochron. Pojedynczy spadochron. W górze pod osłoną chmury polski pilot odrzucił osłonę kabiny podczas wykonywania pętli i dał się wyrzucić z fotela sile odśrodkowej [...].


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Śro 0:00, 29 Sty 2014    Temat postu:

Wychodzi więc z opisu że Uffz. Georg Schuch pilotował Messerschmitta Bf 109 Cäsar. We wrześniu 1939 roku miał zaliczone 4 zestrzelenia.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:53, 30 Sty 2014    Temat postu:

A co do przydatności "Łosi" to faktycznie można o tym dyskutować, proszę jednak pamiętać że jest to na dobrą sprawę początek polskiego lotnictwa. Główne zadania jakie miały wykonywać to bombardowanie kolumn pancernych nieprzyjaciela. Problemy pojawiły się w momencie napotkania niemieckich myśliwców, Łosie pozostawały baz osłony, ich uzbrojenie zaczepne było również za słabe, kiedy wreszcie udało się im nadlatywać nad cel to nierzadko wbrew rozkazom nawracały nad kolumnę aby ostrzelać ją ogniem broni pokładowej, co kończyło się kolejnymi stratami. Ogólnie w ostatnich latach pokoju pośród organów decyzyjnych widoczny był brak jednoznacznej i ukierunkowanej polityki dotyczącej rozwoju polskiego lotnictwa. Sytuacja taka znamienna była dla wielu dziedzin naszej gospodarki.
W listach do redakcji opublikowanych w Londyńskiej Bellonie w 1952 roku bardzo trafnie skwitowano całą sprawę jeden z autorów pisząc "Polska była najbardziej zniszczonym krajem w Europie. Podczas więc, gdy inne państwa miały problem z rozbudową, pierwsze dziesięciolecie niepodległości stało pod hasłem odbudowy. a to chyba na rozbudowie musiało zaciążyć".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Czw 20:26, 30 Sty 2014    Temat postu:

Poltan napisał:
A co do przydatności "Łosi" to faktycznie można o tym dyskutować, proszę jednak pamiętać że jest to na dobrą sprawę początek polskiego lotnictwa. Główne zadania jakie miały wykonywać to bombardowanie kolumn pancernych nieprzyjaciela. Problemy pojawiły się w momencie napotkania niemieckich myśliwców, Łosie pozostawały baz osłony, ich uzbrojenie zaczepne było również za słabe, kiedy wreszcie udało się im nadlatywać nad cel to nierzadko wbrew rozkazom nawracały nad kolumnę aby ostrzelać ją ogniem broni pokładowej, co kończyło się kolejnymi stratami. Ogólnie w ostatnich latach pokoju pośród organów decyzyjnych widoczny był brak jednoznacznej i ukierunkowanej polityki dotyczącej rozwoju polskiego lotnictwa.

Niestety przez kilka lat nie udało się opracować dobrego myśliwca, gdy postawiono na zakupy były one poczynione zbyt późno. Francuski Morane-Saulnier MS.406 może nie byłby równorzędnym przeciwnikiem dla Me-109 C i D ale był o klasę lepszy od P.11c. 160 sztuk było by ogromnym zastrzykiem nowej technologii. Program PZL-50 Jastrząb to była albo kpina, albo dywersja, budowano, budowano i nie zbudowano...
Rumuni jakoś potrafili własnym sumptem na bazie kadłuba PZL-11 lub 24 zbudować udany w sumie samolot IAR-80, szkoda że nikt nie pomyślał o współpracy z nimi nad wspólnym modelem myśliwca.
Łoś to samolot dla nas we wrześniu 1939 roku samolot zupełnie nieprzydatny, poniosły one ogromne straty. Może "Sum" byłby lepszy w tej roli do której skierowano "Łosie"?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Poltan




Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 717
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:48, 30 Sty 2014    Temat postu:

No tak, ale program częściowego przezbrajania armii polskiej miał zakończyć się dopiero w 1944 roku. Gdyby Rumunia została zaatakowana w 1939 to nie miałaby jeszcze IAR-80-tek. Na dobrą sprawę zaczęła produkować je na większą skalę chyba w 1941, kto wie czym dysponowałoby polskie lotnictwo w 1941 roku. Niestety weszliśmy do wojny z tym co mieliśmy, a byliśmy dopiero na początku modernizacji. Tak jak już powiedziałem, lotnictwo nie jest moją mocną stroną ale Sum miał chyba zastąpić Karasia, Łoś to była inna bajka. Zresztą możliwość przeniesienia około 2500 kg bomb a 600 kg to chyba spora różnica (wiem, że kontrargumentem będzie to, że realnie przenoszona przez Łosie ilość bomb była zazwyczaj mniejsza). A w koncepcji wprowadzenia bombowca prym wieść miało zwalczanie kolumn pancernych. Trzeba było czymś te bombowce osłonić. Ja stawiam chyba jednak na zakupy, niestety z Francuzami było jak było - widać po artylerii plot czy czołgach. Pozdrawiam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
variag




Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bełchatów

PostWysłany: Pią 22:14, 31 Sty 2014    Temat postu:

Cytat:

Tak jak już powiedziałem, lotnictwo nie jest moją mocną stroną

Przyznam się że moją też... Wink
Cytat:

Gdyby Rumunia została zaatakowana w 1939 to nie miałaby jeszcze IAR-80-tek. Na dobrą sprawę zaczęła produkować je na większą skalę chyba w 1941,

Aż sobie sprawdziłem, prototyp IAR-80 został oblatany wiosną 1939 roku, my w tym czasie ugrzęźliśmy z programem PZL-50 Jastrząb.
Gdyby połączyć siły PZL + IAR mogła by wyjść całkiem udana konstrukcja samolotu myśliwskiego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.84psp.fora.pl Strona Główna -> Miejsca pamięci w regionie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin